zwieńczeniem każdej wędrówki mogło być tylko jedno, zimne pifko, za jedyne 8zł ;)












Przełęcz Zawrat zdobyta i to bez "ryczenia" po drodze.



nie lubię takich zdjęć, ale stwierdziłam że butki jednak trzeba uwiecznić. zasłużyły na to.



Mamcia, w tym miejscu próbowałyśmy się dogadać. widoki cudne, zasięgu brak.



pędzę na obiecaną szarlotkę.








gotujemy obiadek. best ever makaron z sosem i szynką.



dla mnie bomba. nawet z rodzynkami.



a wieczorem, mała uciecha :) następnym razem zabierzemy większą.






śniadanie miszczów.











hmm... którędy by tu zejść.


Komentarze: